środa, 10 grudnia 2014

Prolog

No to zaczynamy! :)


Dziewczyna wzięła do ręki garść proszku Fiu. Weszła do sporego kominka odwróciła sie, ostatni raz spojrzała na rodziców i poluźniła uchwyt delikatnej dłoni, wyraźnie mówiąc francuską miejscowość. Przed jej ciepłymi, brązowymi oczami pojawiły sie zielone płomienie, a sekundę później wyszła z kominka do tak dobrze znanego saloniku dziadków. Przywitała sie z nimi, napiła sie herbaty i poszła na spacer po uroczej okolicy. Szła rozglądając sie dookoła. Na jej ładną twarz padały promienie słońca, a śnieżnobiały, dopasowany t-Shit, włożony w krótkie jeansowe spodenki sięgające do ud, aż lśnił. Miejscowość była naprawdę śliczna. Dziewczyna przyjeżdżała tu co kilka lat i zawsze wyrywała sie z domu żeby popatrzeć na ogromny mur, za którym był wielki park i pałacyk. Dobiegła do muru i podciagnela sie na niego, lekko ocierając odkryte nogi. Usiadła na murku po turecku i popatrzyła na cudowną budowlę.
...
- Reneé! Odwal sie! - krzyknął  jasny blondyn na swoją młodsza siostrę po czym dodał znużonym głosem - wow. Masz różdżkę i idziesz do szkoły. Brawo. Ale to i tak nie jest powód zeby podpalać mi zasłony!!!
- Ale Draco... - jeknela Reneé i dodała wladczo - naucz mnie jakiegoś zaklęcia! No już.
- Jeszcze bedziesz miała dość nauki. A teraz wynocha do siebie!
Dziewczynka prychnela i wyszła na rozległy korytarz. Draco smętnie spojrzał na dymiące zasłony i wyszedł na zewnątrz żeby nie czuć tego przekletego smrodu spalenizny. W jego głowie była tylko jedna myśl - Turniej Trójmagiczny. Pewnie żaden lalusiowaty Gryfon jeszcze o tym nie wie. Draco uśmiechnął sie kpiaco. Ale on zawsze wszystko wiedział od ojca. Podszedł do ogrodzenia i oparł sie o niego. Nawet nie zdawał dobie sprawy ze tuż nad nim siedzi pewna ciekawska dziewczyna. Ślizgon czekał na list od swojego najlepszego przyjaciela - Blaise'a Zabini'ego. On tez już wiedział o turnieju trojmagicznym i Draco czekał na odpowiedz kolegi czy on tez chce spróbować wziąć w nim udział. Nie musiał oczywiście czytać listu zeby znać odpowiedz. Blaise był jego przyjacielem od małego i znali sie aż za dobrze. Usłyszał ciężki trzepot skrzydeł sowy zza muru. Ptak był coraz bliżej. Przelatywał właśnie nad murem, zeby zatoczyć koło nad działką Malfoy'ów, gdy chłopak usłyszał krzyk. Zszokowany odsunął sie od muru. Ale to był poważny błąd bo w tej samej chwili coś dużego na niego spadło. Nogi sie pod nim ugięły i nagle leżał na brzuchu na chłodnej ziemi. Odwrócił sie i usiadł ocierając kark. Na jego nogach leżała jakaś dziewczyna. Nie widział jej twarzy bo opadały na nią gęste, kręcone włosy, od góry kasztanowe i płynnie przechodzące w blond końcówki. Draco wstał i podał rękę dziewczynie. Zgrabnie wstała i odgarnęła z twarzy włosy. Draco na chwile przestał oddychać. Była tak piękna. To pierwsze co przyszło mu do głowy. Miała ciepłe, duże, brązowe oczy z ciemnymi rzesami, krztaltną twarz i duże malinowe usta. Ślizgonowi odebrało mowę. Wydukal tylko:
-- Cześć...
-- Hej. Jestem Hermiona.
-- Draco. Jestes mugolem? - naskoczył na nią.
-- Nie. Jestem czystej krwi.
-- To dobrze - mruknął i dodał głośniej - Co robiłaś? Zanim na mnie spadałas.
-- Spacerowałam.
-- Po moim ogrodzeniu? - zapytał podnosząc jedna brew i patrząc na Hermoine z uśmiechem. Zaśmiała sie.
-- A co tam. Chyba nie jestes zły Draco? Poza tym należy mi sie odszkodowanie bo siedziałam sobie niewinnie ( Draco prychnal ) i tu nagle jakias sowa na mnie wleciała.
-- I przez przypadek na mnie wpadałas..? - zapytał powatpiewajaco.
-- Noo... Wolałabym poznać cie w lepszy sposób ale co tam. Mieszkasz tu? - wskazała na pałacyk.
-- Tak, ale poczekaj! Właśnie zdałem sobie sprawę ze gadamy po angielsku, a jesteśmy w samym środku Francji. Skąd jestes?
-- Mieszkam na obrzeżach Paryża, a angielski umiem bo to super język i wszędzie można sie z nim dogadać. A dziś przyjechałam do dziadków. Na tydzień.
-- Ahaaa... Za miesiąc zaczyna sie rok szkolny. Gdzie chodzisz?
-- Akademia Magii Bauxbattons. Czwarty rok.  A ty?
-- Hogwart. Tez czwarty rok. Slytherin.
-- Ulga, bo już sie bałam ze Hufflenpuff.
-- Powaga? Na takiego wyglądam?
Śmiali sie z innych domów żartowali i naprawdę dobrze im sie razem rozmawiało. Niestety Hermiona musiała za niedługo wyjechać z powrotem do Paryża, ale zanim to nastąpiło wiele razy spotkali sie w kawiarni rozmawiając i śmiejąc sie.
...
Hermiona leżała w łóżku. Kilka tygodni temu pożegnała Draca i bardzo jej go teraz brakowało. Był taki... świetny i musiała przyznać ze bardzo przystojny. Wiele razy doprowadził ja przez śmiech do łez. Ale tez można było z nim normalnie porozmawiać. Hermiona bardzo za nim tęskniła i nawet nie zdawała sobie sprawy, że wiele mil od jej pokoju, blondyn właśnie myślał o niej leżąc w swoim wielkim łóżku...


I po prologu. Trochę krótki ale co tam! Mam nadzieje ze sie podoba, chociaż mam wrażenie ze zanudza na śmierć, ale to sie zmieni! Obiecuje!

 Całusy
Katia

1 komentarz:

  1. Prolog ciekawy, inny, ale to oczywiście wychodzi na korzyść :)
    Wesołych Świąt !
    Layls
    dramione-teatr-uczuc.blogspot.com <-- Zapraszam

    OdpowiedzUsuń